A Perfect Circle – Annihilation
Chłód miedzianej klamki przeszył delikatną rączkę małej dziewczynki. Była sama, zupełnie sama. Ryk ulicznej syreny, dźwięk siejący spustoszenie, zakłócało szumiące radio. Pomieszczenie przesiąknięte zapachem starości. Dębowa mozaika, obolała istota, delikatnie skrzypnęła pod dotykiem jej bosych stóp. Półki zdeformowane ciężarem miliardów liter. Potok informacji pożerający plecy Atlasa. Jasne światło zamknięte w ogromnym abażurze. Skórzana walizka, rozdarta niczym paszcza olbrzyma. Porozrzucane ubrania. Szara, wypalona fotografia, chwila uchwycona światłoczułym materiałem, ceremoniał wschodzącego słońca. Obce, niewyraźne postacie, twarze pogrążone w pustym uśmiechu, pojmane w bezruchu, błagalnie próbują przywołać odległe wspomnienia, ostatnie tchnienie życia. Rozbłysk wolności.
Life’s no ordeal if you come to terms,
Reject the system dictating the norms
From dehumanization to arms production,
To hasten this nation towards its destruction,
