Röyksopp – Junior

Röyksopp to norweski duet szkolnych kolegów tworzących szeroko pojętą muzykę elektroniczną. Pierwsze dźwiękowe eksperymenty mają miejsce na początku lat 90, bez większych efektów, pozostając jedynie ciekawostką biograficzną. Przerwa w tworzeniu i ponowne spotkanie, rok 1998, owocuje narodzinami wizji obecnego kształtu zespołu, a rok 2001, debiutem, płytą Melody A.M. Przychylna opinia krytyków, ciepłe przyjęcie przez słuchaczy powoduje, iż krążek trafia na listę “1001 albumów, które musisz usłyszeć przed śmiercią.“. Rosnąca popularność, dalsze pomysły, chęć tworzenia przynosi drugi album, The Understanding, a w roku obecnym, 4 lata później, pierwszą część dylogii, Junior.
Zwrot w stronę singli. Popularna muzyka wielokrotnego użytku, gdzie płyta jest jedynie pudełkiem z utworami, a nie zamkniętą koncepcyjnie całością. Łagodne, nieskomplikowane kompozycje powodują, iż Junior doskonale spełnia rolę niezobowiązującego tła, jednocześnie, dzięki wokalom, jest w stanie przełamać granice dalszego planu, zwracając i utrzymując uwagę słuchacza. Operowanie sprawdzonym sposobem kreowania, zwłaszcza w sytuacji posiadania stałego grona odbiorców, umożliwia wprowadzenie, w granicach narzuconych przez rynek, gatunek, wszak mówimy o muzyce prawie popowej, drobnych eksperymentów, pomysłów. Trzecie wydawnictwo nosi znamiona nowości, świeższego spojrzenia, jest dynamiczniejsze, ale w dalszym ciągu rozpoznamy charakterystyczne elementy, brzmienie Röyksopp. Odwieczna problematyka ilości nowego w nowym. Zabieg typowo wymijający, nie możemy mówić o zastoju, ale nazwanie tego rewolucją byłoby zwykłą przesadą. Nie oczekuję całkowitego odejścia od podstaw, drastycznego przemodelowania, ale drobny retusz, w obliczu deklaracji niesienia rzeczy posiadających pewną wartość, to dość dyskusyjna kwestia.
Najsilniejszym argumentem przemawiającym na korzyść Juniora jest obecność bardzo dobrych, cały czas zaznaczam, iż poruszamy się w sferze muzyki popularnej, wokalistek. Karin Dreijer Andersson z The Knife, w kawałku Tricky Tricky, charakterystyczny, rozpoznawalny wokal, współpracowała już z norwegami przy okazji The Understanding.. Lykke Li w bardzo dobrym Miss It So Much. Anneli Drecker w You Don’t Have a Clue czy Robyn, nazywana norweską Maddoną, w The Girl and the Robot. Każda operuje specyficzną barwą, a w połączeniu z muzyką, tekstem służącym bardziej wyłonieniu, spotęgowaniu samego głosu, wokalu, niżeli strony lirycznej, otrzymamy ciekawą, przyjemną, odprężającą muzykę.
Przyjmując, iż jest to jedynie rozrywkowa strona gatunku, mieszanka prostego chilloutu, trip hopu, downtempo nie powinniśmy doświadczyć uczucia rozczarowania. Nie wszystko musi być rewolucyjne, ambitne, przełomowe, a twórczość Brundtlanda i Berge’a doskonale obrazuje, iż elektronika elektronice nierówna. Zbyt treściwa na obdarzenie mianem zwykłej komercji, zbyt komercyjna, inna w obliczu The Knife, Massive Attack, Bonobo, zbyt płytka w zestawieniu z ikonami pokroju Vangelisa czy Tangerine Dream, gdzie można mówić jedynie o luźnych inspiracjach ze strony norwegów. Balansowanie na granicy podążania za tendencją rynku, a pisaniem dobrych melodii. Słowa nigdy nie zastąpią muzyki.
Przeczytaj, przesłuchaj, wyrób własną opinię.

Wreszcie coś, co można przeczytać ;)
Same opinion here.