Maria Peszek – Miasto Mania

2008 lipiec 7
by Artur Kharchenko

mania1Maria Peszek, polska aktorka i piosenkarka, w kwestii muzycznej, zalicza się do nielicznego grona artystów wychodzących, bądź starających się wyjść poza pewne bariery, ramy i szarości ogólnie narzucone, przekraczając granicę w której muzyka zyskuje na osobowości, przybiera formę, duszę. Czyni to w sposób nieznacznie dwuznaczny, poprzez liryczną stronę twórczości, grą słów, znaczeń podejmuje pewne tematy należące do sfery tabu społecznego, jednakowoż wyzbywa się wulgarności, robiąc to delikatnie, ciepło, kobieco.

„Miasto Mania” album wydany w 2005 roku, pokrótce jest to odrobinę melancholijna poezja śpiewana, okraszona lekkim jazzowym, czasami chilloutowym brzmieniem. Psychodelicznie umiarkowana, jednocześnie energiczna i lekka, choć treściwa, co jest aspektem o tyle znaczącym, o ile chcemy znaleźć w muzyce coś więcej niż rozrywkę. Wszechstronność nadaje utworom pewnej uniwersalności, niezależnie od stanu ducha, oczekiwań, każdy powinien odnaleźć coś swojego, interesującego, urzekającego, pięknego. Wszechobecna kobiecość, burzliwa, zmienna, nastrojowa, to niewątpliwa zaleta twórczości. „Moje miasto” kawałek na kilka chwil przenosi nas na wieczorne, ruchliwe ulice bliżej nieokreślonego miasta, towarzyszą nam odgłosy butów uderzających o brukowy chodnik, zgiełk samochodów, zapach starego tramwaju, ciepło bijące od asfaltowej jezdni, migające światła, zapalających się latarni, szumiących drzew, policyjnych syren, wszechobecnej szarości blokowisk i prosty wokal podkreślony delikatnym brzmieniem gitary i skrzypiec, dopełniony chórem, nadającym głębi, nastrojowości. Natomiast „Pieprzę cię miasto” to przeciwieństwo poprzednio opisywanego utworu, próba przeciwstawienia się organizacji, schematom, społeczności, nietrwałości.

maria

Paradoksalnie przy tak ogromnej wielowątkowości, wszystko zdaje się być minimalistyczne, ułożone i ustalone, nie uświadczymy tu elementów zbędnych. Dowodzi to faktu, iż materiał został dokładnie przemyślany, niczym w wielkiej układance, gdzie każdy element z pozoru chaotyczny, odpowiednio dopasowany, tworzy idealną całość. Niewątpliwie jest to umiejętność dość rzadka, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Wokal, nie jest tak charyzmatyczny, czy melodyjny jak chociażby Beth Gibbons, jednak doskonale oddaje klimat i przesłanie krążka. Przepełniony ciekawością, świeżością i przyjemnością, sprawia, że muzyka porywa, nabiera treści, Piosenkarka, twórczość, album zdecydowanie godny polecenia, co czynię z ogromną radością, naprawdę warto.

ja i ty nocne miasta ćmy
ty i ja dziwne miasta dwa
niczego więcej nie chcę
niczego nie muszę
niczego już nie szukam

Żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS